„Wynoś się z mojego domu, zanim zadzwonię na policję i oskarżę cię o kradzież”

Valeria z trudem przełknęła ślinę.
— Tak… ma gorączkę. Muszę jechać do szpitala Grigore Alexandrescu.

Yamamoto skinął krótko głową kierowcy.
— Proszę wsiadać.

Valeria zamarła. Nie wiedziała, co robić.
— Proszę — nalegała tłumaczka. — Nie ma takiego obowiązku. Ale pan uważa, że ​​dziecko nie powinno cierpieć z powodu dorosłych.

Valeria wsiadła powoli, nieśmiało, z Lucą na rękach. Ciepło samochodu otuliło ich oboje. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, jak bardzo się trzęsie.

Yamamoto milczał przez całą drogę. Po prostu patrzył przed siebie, ze spokojnie splecionymi dłońmi. Ale w jego obecności było coś uspokajającego.

Kiedy dotarli do szpitala, kierowca wysiadł pierwszy i otworzył jej drzwi.