„Wynoś się z mojego domu, zanim zadzwonię na policję i oskarżę cię o kradzież”

„Podnieś je!” – rozkazał Sebastian lodowatym głosem.

„Nie” – odpowiedziała Valeria. „Nie podniosę”.

Po pokoju przeszedł szmer. Nawet Elena wydawała się zaskoczona.

„Tutaj?” – zapytał Sebastian z niedowierzaniem.

„Nie podniosę, panie Vladescu”. Valeria otarła łzy grzbietem dłoni. „Zatrzymaj sobie pieniądze. Wychodzę, bo nie mam wyboru, ale nie podnoszę banknotów z podłogi jak pies”.