— Powodzenia — powiedziała tłumaczka. — Ma pani silne serce. Nie wątp w to.
Waleria serdecznie mu podziękowała i pobiegła z Lucą do środka. Dziecko natychmiast zajęły pielęgniarki. Przez godzinę stało na korytarzu z rękami złożonymi na piersiach, modląc się w duchu.
Kiedy wyszedł lekarz, uśmiechnął się:
— Dobrze, że go pan przyprowadził. Jest mocno przeziębiony, ale stabilizujemy jego stan. Będzie dobrze.
Waleria początkowo wybuchnęła płaczem. Ale potem łzy przerodziły się w coś nowego: determinację.
Tej nocy, siedząc przy łóżku Luki, złożyła sobie obietnicę.
Nigdy, przenigdy w życiu nie pozwoli, żeby ktoś na nią nadepnął.
Następnego ranka otrzymała nieznaną wiadomość.
Była to wiadomość od tłumacza: