— Bardzo proste — ciągnęłam. Bo płacimy czynsz, rachunki, raty. Bo pracujemy. Bo cię nie zaprosiłam.
Ciocia Mariana cofnęła się o krok.
— Ja… Ja tylko przyszłam z wizytą…
— Wizyta to zaproszenie — powiedziałam spokojnie.
Twarz Floriki poczerwieniała.
— Więc nas wyrzucasz?
— Nie. Proszę, wyjdź — poprawiłam.
W tym momencie w drzwiach pojawił się Mihai, rozczochrany, z małymi oczami.
— Mamo, co się dzieje?
— Twoja żona nas wyrzuca! — wybuchnęła Florica.