Właściciel wszedł w przebraniu i nikt go nie zauważył

Jeśli ich pieniądze byłyby wstrzymywane, kto by je wziął?

W ciągu kolejnych dni Iulian zbierał dowody. Sprawdzał księgi rachunkowe. Umowy. Przelewy.

Odkrył, że kierownik zgłosił fikcyjne „szkody”. Zbite naczynia. Brak towaru. Kary.

Pieniądze nigdy nie trafiły do ​​księgowości firmy.

Wylądowały na innym koncie.

Kontrolowane przez Gheorghe.

Ale to nie wszystko.

Kamery monitoringu w szatniach. Brak porozumienia. Brak informacji.

Wiadomości wysyłane nocą do pracowników.

Presja.

Szantaż emocjonalny.

Iulian nie czekał dłużej.

W piątkowy wieczór, gdy restauracja była pełna, wszedł bez kapelusza. W garniturze.

Poprosił o mikrofon.

Gheorghe szybko zszedł z przeszklonego biura, uśmiechając się fałszywie.

— Proszę pana, mamy prywatną imprezę…

— Tak, powiedział spokojnie Iulian. Moją imprezę.