W dniu moich urodzin zaprosiłem wszystkich najbliższych przyjaciół, al
Jeden po drugim wybierałem ich numery — nikt nie odbierał.
W ogóle nikt.
Minęła godzina.
Potem kolejna.
Siedziałem przy nakrytym stole, naprzeciw pustych talerzy, i patrzyłem na nie, jakby mogły dać odpowiedź.
Nagle poczułem się mały i nikomu niepotrzebny.
Na tle wesołej muzyki, która wciąż grała z głośników, wydawało mi się, że jestem uczestnikiem jakiegoś okrutnego żartu.
O dziesiątej wieczorem wstałem.
Milczałem.
Powoli zacząłem sprzątać potrawy.
Wciąż mając nadzieję, że ktoś wejdzie i krzyknie: „Niespodzianka! Po prostu się z was nabijamy!”.
Ale tak się nie stało.
A potem dowiedziałem się, dlaczego nikt z nich nie przyjechał i byłem po prostu przerażony