W dniu moich urodzin zaprosiłem wszystkich najbliższych przyjaciół, al

Czekałem dalej.

Minęło pół godziny.

Nikt się nie pojawił.

Zacząłem czuć niepokój.

Z każdą minutą rósł jak ciężar.

Sprawdzałem telefon — żadnych wiadomości, żadnych połączeń.

Napisałem na wspólny czat: „Gdzie jesteście?”.

Cisza.

Zero.

W głowie zaczęły rodzić się myśli: „A może zapomnieli?”, „Może pomylili dzień?”, „Może coś zrobiłem źle, coś źle powiedziałem?”.

Czułem, jak z każdym łykiem wina w gardle tworzy się gulka.

Smutno.