Atmosfera całkowicie się zmieniła. Z osądu na troskę.
Chłopak próbował odmówić.
— W porządku, wstanę.
Ale nagle zrobiło mu się niedobrze. Na chwilę zamknął oczy i mocniej zacisnął dłoń na drążku.
Mama zrobiła krok w jego stronę, instynktownie.
— Przepraszam… Nie wiedziałem.
Skinął lekko głową.
— Nie miałeś pojęcia.
Jej głos nie drżał, ale oczy tak.
Autobus zatrzymał się na następnym przystanku. Kilkoro pasażerów pospiesznie wysiadło, robiąc miejsce. Wysiadł mężczyzna i wezwał karetkę, mimo że chłopiec twierdził, że nie ma takiej potrzeby.
Matka posadziła dzieci na siedzeniu i stanęła obok niego.