— U Maszeńki są urodziny! — zaśpiewał słodki głos teściowej.

— Wszystko idzie zgodnie z planem.

— Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?

— A ty?

— Sam mówiłeś, że masz dość tego, jak twoja mama nas traktuje.

— Jak ubóstwia Mashę i ignoruje ciebie oraz twojego brata Olega.

German ciężko westchnął:

— Tak, mam dość.

— Pamiętasz, gdy dostałem awans?

— Mama nawet nie zadzwoniła z gratulacjami.

— Za to gdy Masha dostała premię, urządziła rodzinny obiad.

— Właśnie.

— Więc dlaczego mamy obsługiwać jej święta

W sobotni poranek Raisa obudziła się w świetnym nastroju.

Za oknem świeciło słońce, ptaki ćwierkały, a nawet zwykle ponury sąsiad przyjaźnie skinął jej głową na podwórku.

— Zbieraj się, — powiedziała do męża.

— Jedziemy na działkę do Bykowów.

— Ale mama…

— ZAPOMNIJ o mamie.

— Dziś odpoczywamy.

O jedenastej byli już za miastem.

Dacza przyjaciół Raisy leżała w malowniczym miejscu nad jeziorem.

Zebrała się tam już wesoła ekipa — kilka małżeństw, z którymi przyjaźnili się od lat.

— Raisa, jesteś bohaterką! — przywitał ich gospodarz, Paweł Bykow.

— Masha opowiedziała mi o twoim planie.

— To jest WSPANIAŁE!

— Nie chwalcie mnie tak, bo jeszcze zmienię zdanie, — roześmiała się Raisa.