— U Maszeńki są urodziny! — zaśpiewał słodki głos teściowej.

— Postaraj się i zastaw bogaty stół dla mojej córeczki.

Walentina Pietrowna pojawiła się w progu mieszkania syna w czwartkowy poranek, akurat gdy German szykował się do pracy.

Raisa nakrywała śniadanie, ustawiając talerze z omletem i pokrojonymi warzywami.

Teściowa weszła bez zaproszenia — miała własne klucze, które wyprosiła pod pretekstem: „a nuż coś się stanie”.

— U Maszeńki są urodziny! — zaśpiewał słodki głos teściowej.