— U Maszeńki są urodziny! — zaśpiewał słodki głos teściowej.
Pół godziny później plan był gotowy.
Masza Bykowa, wysłuchawszy historii o teściowej i szwagierce, wybuchnęła śmiechem:
— Co ty mówisz!
— GENIALNE!
— Jasne, że nie mam nic przeciwko!
— Niech się dowiedzą, jak to jest, gdy ktoś cię wykorzystuje!
— Na pewno?
— Trochę mi niezręcznie…
— Raisa, daj spokój!
— Ile razy ty mnie ratowałaś?
— Uznaj, że spłacam dług.
— Poza tym będzie zabawnie!
Raisa odłożyła telefon i zabrała się do działania.
Rzeczywiście pojechała do sklepu, rzeczywiście kupiła produkty — ale nie te z listy teściowej.
Zamiast kaczki — kurczak.
Zamiast drogiego wina — tanie wino musujące.
Zamiast trzypiętrowego tortu — zwykły biszkopt z supermarketu.
Wieczorem zawiozła wszystko do Maszy Bykowej, pomogła zastawić stoły i wróciła do domu.
— I jak? — zapytał German po powrocie z pracy.
— ŚWIETNIE, — uśmiechnęła się Raisa.