— U Maszeńki są urodziny! — zaśpiewał słodki głos teściowej.

— Twoja mama zawsze tak robi.

— Ale to przecież… dwadzieścia pięć osób!

— I ta lista… tu jest ze dwadzieścia tysięcy na jedzenie!

Raisa uśmiechnęła się dziwnie:

— Nie martw się.

— Ja wszystko załatwię.

— Raju, może odmówimy?

— Powiemy, że zachorowaliśmy albo…

— GERMAN, — żona spojrzała na niego z niejasnym wyrazem twarzy.

— Powiedziałam: będzie dobrze.

— Twoja mama dostanie dokładnie to, na co zasługuje.

Gdy mąż poszedł do pracy, Raisa usiadła przy komputerze i otworzyła media społecznościowe.

Na profilu szwagierki królowały zdjęcia z ostatniej imprezy firmowej — Masha w drogiej sukience pozowała wśród kolegów.

Podpisy pod zdjęciami aż kipiały od przechwałek: „Moja nowa bransoletka od Cartiera”, „Świętowaliśmy udaną transakcję w najlepszej restauracji w mieście”, „Życie się udało”.

Raisa przewinęła dalej.

Oto Masha z przyjaciółkami w spa.