— Na trzy dni? — powtórzyła Marina, czując, jak zaciskają jej się pięści.
— No, może na cztery, — Galina Siergiejewna otworzyła drzwi do pokoju dziecięcego. — Walciu, wchodź, rozgość się. Marino zaraz przyniesie pościel.
Ciotka Walentyna weszła do pokoju i rozejrzała się. Dasza siedziała przy biurku z podręcznikami; podniosła głowę, gdy do środka weszła nieproszona gościni.
— Mamo, a to kto? — zapytała dziewczynka.