„To naszyjnik mojej zmarłej żony!” – krzyknął magnat, ale odpowiedź sp
Nie zaprzeczył.
Zabrano ją czarnym samochodem do jego penthouse’u. Odebrano jej telefon, a prywatną windę zablokowano. Wnętrze przypominało galerię: drogie obrazy, chłodne światło, luksus i samotność, od której robiło się ciasno w klatce piersiowej.
Po chwili pojawił się prawnik Sebastiana, Arturo Salcedo — elegancki, z teczką ze skóry i uśmiechem, który nie ogrzewał.
— Sebastián, postradałeś zmysły — rzucił bez przywitania. — Porwałeś pracownicę? Wyobrażasz sobie skandal?
Jego wzrok przesunął się po Ivet, jakby była pyłkiem na marmurze.
— To ona? Klasyczny przekręt. Podrobiona historia, replika biżuterii…
— Nie jestem oszustką! — zaprotestowała Ivet. — To prawdziwy medalik!
— Tak? — zakpił Arturo. — Sprzątaczka z ozdobą wartą fortunę? Proszę cię.
Ivet spojrzała błagalnie na Sebastiana.