„To naszyjnik mojej zmarłej żony!” – krzyknął magnat, ale odpowiedź sp

— Jeśli naprawdę jest pański… proszę powiedzieć, co jest wygrawerowane z tyłu — rzuciła z łamiącym się głosem. — Jeśli pan to zna, będzie pan wiedział.

Gniew Sebastiana zatrzymał się jak w pół kroku. Zamilkł, jakby wrócił do niego obraz sprzed lat.

— Jest tam… — wyszeptał, a w jego głosie pojawiło się zmęczenie całym życiem. — „S + E na zawsze”.

Ivet odwróciła medalik. W świetle lamp litery błysnęły wyraźnie: S + E na zawsze.

Z gardła Sebastiana wyrwał się zduszony dźwięk. Odebrał jej ozdobę z mieszaniną gwałtowności i ostrożności, po czym pocierał ją kciukiem, jakby sprawdzał, czy to nie sen.

— Niemożliwe… — mruknął. — Ile masz lat?

— Dwadzieścia trzy.

— A kiedy masz urodziny?

Ivet wzruszyła ramionami.