„To naszyjnik mojej zmarłej żony!” – krzyknął magnat, ale odpowiedź sp
Znów zwrócił się do Ivet. Stał blisko; czuła na jego oddechu drogi alkohol i widziała w szarych oczach coś surowego — gniew zmieszany z raną, która nigdy się nie zagoiła.
— Daj mi to. Teraz — rozkazał, wyciągając rękę.
Ivet potrząsnęła głową i zacisnęła palce na medaliku, jakby od niego zależało jej bezpieczeństwo.
— To moje. Jedyna pamiątka po mamie. Noszę to odkąd pamiętam… odkąd byłam niemowlęciem.
Sebastián uderzył pięścią w kolumnę.
— Kłamiesz! Moja żona miała to na sobie w noc wypadku. Nikt nie przeżył. Nikt.
- Ivet utrzymywała, że medalik należał do jej matki.
- Sebastián był pewien, że to pamiątka po jego zmarłej żonie.
- Jedno pytanie miało rozstrzygnąć, kto mówi prawdę.
Ivet przełknęła ślinę, cała drżąc, ale w środku obudził się upór.