Skazana przez lekarzy, kupiła dom za 50 zl, aby doczekać swojej śmierci

Inni szeptali, że „szalona kobieta ze wzgórza” znalazła swoje miejsce.

Ale Elena, z każdym sprzątanym kątem, czuła coś dziwnego.

Odetchnęła trochę głębiej.

W nocy, gdy wiał wiatr, dom nie wydawał się już groźny. Tylko stary.

Pewnego ranka obudziła się bez tego rozdzierającego serce bólu w piersi.

Leżała nieruchomo, czekając, aż wróci.

Nie wrócił.

Przypisała to lepszemu dniowi. Prezent przed końcem.

Ale dobre dni trwały dalej.

Wyszła na zewnątrz. Posiedzieć w słońcu. Porozmawiać z ziemią w samotności. Wykarczowała mały skrawek ogrodu i wrzuciła tam nasiona cebuli, które dostała od sąsiadki.

Jej ręce drżały mniej.

W ciągu tygodnia schodziła do wioski, nie zatrzymując się co dziesięć kroków.

Nea Vasile otworzył usta ze zdumienia, gdy ją zobaczył.

— Pani Eleno… wygląda pani… inaczej.