— Proszę, córeczko, zlituj się nade mną, już od trzech dni nie jadłam

— Ale w piecu nie jest taki sam jak w rosyjskim piecu — poważnie zauważył Artem.

Żanna uśmiechnęła się, Paweł spojrzał na Tamarę Wasiljewną.

W jej oczach znów była światłość.

I wtedy zrozumiał: to nie on ją uratował.

To ona uratowała ich wszystkich.

Next »
Next »