— Proszę, córeczko, zlituj się nade mną, już od trzech dni nie jadłam

Przenikliwy zimowy wiatr smagał puste ulice, owijał obdrapane fasady, jakby przypominając o czasach, gdy mieszkali tu dobrzy ludzie o otwartych sercach.

Na tle szarych murów stała starsza kobieta, a jej twarz pokryta była zmarszczkami, z których każda wydawała się małą historią cierpienia, wytrwałości i utraconej nadziei.