— Proszę, córeczko, zlituj się nade mną, już od trzech dni nie jadłam
— Czy to możliwe… Tamara Wasiljewna? — wyszeptał.
Przypomniał sobie szkołę, jej dobre oczy, troskę, jak pomagała mu w nauce i nie pozwalała czuć się upokorzonym.
Następnego dnia uzyskał jej adres przez znajomego i pojechał do niej z bukietem kwiatów. Drzwi otworzyła osłabiona kobieta, ale z tą samą dumną postawą.
— Dzień dobry, Tamara Wasiljewna — powiedział drżącym głosem — jestem Paweł Szatow…
— Pamiętam cię, Pasha — odpowiedziała cicho. — Rozpoznałam cię przy straganie.
Podał kwiaty, a ona wzięła je drżącymi rękami.
— Chcę, żebyś mieszkała z nami. Nie jako gość, lecz jako część rodziny. Stała się mentorką moich dzieci — powiedział Paweł.
Spojrzała na niego i skinęła głową.
Dwie godziny później pakowała już swoje rzeczy i wprowadziła się do domu Szatowów.
Od tego momentu życie rodziny się zmieniło. Dzieci od razu ją pokochały.
Gotowała, pomagała przy lekcjach, czytała bajki. Artem stał się spokojniejszy.
Kiedy urodziła się córka Dasha, chłopcy z radością oznajmili:
— Mamo! Piekliśmy chleb z Tamarą Wasiljewną!
— Pyszny! — dodał Kirill.