„Wychowałam się w ośrodku dla dzieci” – powiedziała cicho. Powiedziano mi, że znaleziono mnie w pobliżu lasu, w wiosce niedaleko Braszowa. Nie miałam żadnych dokumentów. Nikt nigdy mnie nie szukał.
Czułam, jak ziemia usuwa mi się spod stóp.
„Powiedzieli naszym rodzicom, że nie żyjesz” – wyszeptałam. „Że znaleźli twoje ciało”.
Elena zakryła usta dłonią. Łzy napłynęły jej do oczu.
„Nigdy nie wiedziałam, kim jestem. Zawsze czułam, że czegoś mi brakuje. Jakby połowa mnie była nie na miejscu”.
Wpatrywałyśmy się w siebie przez kilka minut. Jakby czas napiął się między nami, niczym gumka, która zaraz pęknie.
Pokazała mi stary medalion, który nosiłam na szyi.
„Miałam go przy sobie, kiedy mnie znaleźli” – powiedziała.
Zaparło mi dech w piersiach. Był identyczny jak mój. Moja mama zrobiła nam po jednym ze swojej starej bransoletki. Przecięła je na pół, mówiąc, że w ten sposób zawsze będziemy razem.