— A… ty?
— Słyszałam, jak mówił, że jak podpiszesz, „będzie łatwiej”. Że nie będziesz już miała tu żadnego interesu. Mamo… mówił o tobie jak o problemie.
Zjechałam na pobocze. Ręce trzęsły mi się na kierownicy.
Latami powtarzałam sobie, że Radu jest po prostu zmarznięty, zajęty, zestresowany. Ta praca go zmieniła. Ale nigdy sobie tego nie wyobrażałam.
— Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? — zapytałam cicho.