Podczas posiłku moja córka przemyciła do mnie złożoną notatkę

— Bałam się. Ja też. Ty też.

Wtedy zrozumiałam. To nie list mnie uratował. Uratowała mnie odwaga mojego dziecka.

Pojechałam prosto do siostry, do Ploeszti. Zostałam tam trzy dni. W tym czasie, z pomocą prawnika, którego poleciła mi dawna przyjaciółka, doszłam do prawdy do końca.

Firmę też zbudowałam za moje własne pieniądze. Miałam dowody. Moją pracę. Moje oszczędności. Wszystko.

Radu się spieszył. Za szybko.

Kiedy wróciłam do domu, nie byłam już kobietą udającą ból głowy.