Podczas posiłku moja córka przemyciła do mnie złożoną notatkę
— Co masz na myśli?
— Od dwóch tygodni… Tata rozmawia przez telefon w nocy. Myśli, że nie słyszę. Ale słyszę. A wczoraj… wczoraj poszłam do jego biura.
Opowiedział mi drżącym głosem, jak znalazł jakieś dokumenty ukryte w szufladzie. Umowy. Akty własności. I teczkę z moim nazwiskiem na pierwszej stronie.
— Mamo, on chce cię wyrzucić z firmy. Ze wszystkiego. Domu, rachunków… wszystko jest na jego nazwisko. Miałaś dziś podpisać coś „oficjalnego”. Tak powiedział. Po kolacji.
Czułam, że zapiera mi dech w piersiach.