Po kłótni mąż zabrał swoje rzeczy i poszedł do teściowej, a po pięciu

— Co zrozumiałaś?

— Że mam dość bycia winną za wszystko.

Sasha westchnął i odłożył słuchawkę.

Piątego dnia wszystko zaczęło się jak zwykle. Ira szykowała się do szkoły, gdy zadzwonił telefon.

— Mamo! — głos Nastyki był przestraszony. — Coś jest nie tak!

— Co znaczy „nie tak”? — Ira odrzuciła torbę i podbiegła do córki.

Nastyka stała w przedpokoju. Twarz spuchnięta, oczy prawie niewidoczne, czerwone plamy na szyi.

— Mamo, nie mogę oddychać!

Ira chwyciła telefon.

— Karetka? Natychmiast! Córka się dusi, silna alergia!

Kiedy czekali na lekarzy, stan Nastyki się pogarszał. Usiedziała na podłodze, dysząc.

— Co jadłaś? Co piłaś?

— Nic specjalnego… tylko spróbowałam nowego kremu…

Karetka przyjechała szybko. Lekarz natychmiast zrobił zastrzyk.

— Zawozimy do szpitala. Stan poważny.

Ira usiadła obok córki w samochodzie. Ręce jej drżały.

— Mamo, a jeśli umrę?

— Nie mów głupot!

— A jeśli? Powiesz tacie, że go kochałam?

Serce Iry się zacieśniło.

— Sama mu powiesz.

W szpitalu Nastyka została zabrana na OIOM. Ira została na korytarzu. Dzwonić do Sashy czy nie? A jeśli coś się stanie?

Wybrała numer teściowej.

— Tamara Pawłowna, zawołaj Sashę. Nastyka została zabrana do szpitala.