Po kłótni mąż zabrał swoje rzeczy i poszedł do teściowej, a po pięciu

— Nie wiem. Zabrał swoje rzeczy.

— Ojej, Ira… A ty jak się czujesz?

Ira pomyślała. Czy przeżywała? Chyba tak. Ale nie jak kiedyś. Wcześniej od razu biegła się pogodzić, przepraszała za wszystko.

— Dziwnie, ale nie bardzo. Cisza w domu… jakaś… nieprzyzwyczajona.

— Może zadzwonić do niego?

— Po co? Wie, gdzie mnie znaleźć.

Lena spojrzała zaskoczona na przyjaciółkę.

— Naprawdę się zmieniłaś. Kiedyś już byś zadzwoniła sto razy.

— Jestem zmęczona, Lena. Mam dość bycia ciągle winna.

W domu Nastyka przywitała ją milczeniem. Dziewczynka ewidentnie przeżywała, ale nie chciała rozmawiać. Usiadła odrobić lekcje i zamknęła się w pokoju.

Ira przygotowała obiad. Automatycznie postawiła trzy talerze, potem zabrała jeden. Kuchnia zrobiła się jakaś pusta.

Drugi dzień minął tak samo. Sasha nie dzwonił. Nastyka chodziła ponura.

— Mamo, a tata wróci? — zapytała przy śniadaniu.

— Nie wiem.

— A ty chcesz, żeby wrócił?

Ira zatrzymała się z kubkiem w ręku. Czy chciała?

— Chcę. Ale nie takiego, jakim był wcześniej.

— Co znaczy „nie takiego”?

— Wiesz, córciu, przez trzydzieści lat przepraszałam za każdy krok. Jestem zmęczona.

Nastyka skinęła głową, nie mówiąc nic.

Trzeciego dnia zadzwoniła Tamara Pawłowna.

— Ira, całkiem oszalałaś? Sasha siedzi u mnie już trzeci dzień!

— I co z tego?

— Jak to i co? To twój mąż! Twoim miejscem jest go przekonać!