— Po co tu przyjechałaś?! Wynoś się, bo zadzwonię po policję! — wrzasn

— Ty serio to wszystko sama? — obszedł werandę, zajrzał do piwnicy, dotknął bali.

— Ja nawet porządnie półki nie umiem przybić, a ty dom postawiłaś.

Ile tu pracy włożone!

— No nie całkiem sama, oczywiście.

Fundament wylewali fachowcy, przy stawianiu konstrukcji też pomagali.

Ale większość — tak, — uśmiechnęła się Alicja, poprawiając włosy.

Podobało jej się, że mąż docenia jej wysiłek i widzi, ile sił w to włożyła.

— To niesamowite.

Masz złote ręce, naprawdę, — Oleg objął ją ramieniem.

— Chciałbym mieć taką determinację.

Po ślubie zaczęli jeździć na daczę razem.

Oleg pomagał przy grządkach, nosił deski, gdy poszerzali werandę.