Pewien mężczyzna zaprosił mnie do swojego domu na obiad

Po raz pierwszy nie chciałam niczego udowadniać.

Szłam powoli do samochodu. Był wieczór, światła miasta zapalały się jedno po drugim. Ludzie wychodzili z pracy z torbami z supermarketu, spiesząc się do domów.

Pomyślałam o wszystkich kobietach, które w tej chwili mogły zmywać naczynia za kogoś innego, żeby być „grzeczne”.

Odpaliłam silnik.

Mój telefon zawibrował. Wiadomość od Daniela.

„Chyba zareagowałaś zbyt ostro”.

Uśmiechnęłam się.

Nie odpowiedziałam.

Zamiast tego poszłam do pobliskiej piekarni. Kupiłam duże ciasto czekoladowe i mały bukiet tulipanów.

„Czy to jakaś okazja?” zapytała sprzedawczyni.

„Tak” – powiedziałam. Świętuję.

W domu nalałam sobie kieliszek wina. Włożyłam kwiaty do wody. Zapaliłam świeczkę.

I usiadłam do stołu.