Pewien mężczyzna zaprosił mnie do swojego domu na obiad

Odłożyłam torbę.

Nie poszłam do zlewu.

Podeszłam do stołu.

Wzięłam pudełko cukierków i ustawiłam je elegancko na środku, jakbym regularnie odwiedzała krewnych.

Daniel patrzył na mnie, przekonany, że za kilka sekund zakasam rękawy.