Zrobił krok naprzód.
— Wiesz, co mówią zasady? Że uczniowie muszą być traktowani z godnością. Czy to dotyczy tylko niektórych?
Wicedyrektor zamrugał. Ktoś pospiesznie wyszedł ze stołówki. Po kilku minutach pojawiła się dyrektorka szkoły.
— Co się dzieje? — zapytała.
Andriej nie podniósł głosu. Ale każde słowo było jasne.
— Moja córka została zdemaskowana i upokorzona. Przed kolegami z klasy. Bo jadła jedzenie przyniesione przez ojca.
Zapadła ciężka cisza.
Dyrektor spojrzał na Zoe, a potem na panią Sterian.
— Zoe, możesz usiąść i zjeść.
Zoe usiadła. Andriej przyniósł jedzenie i uśmiechnął się do niej.
— Smacznego, Campioano.
Po obiedzie Andriej został zaproszony do sekretariatu.
Wyszedł godzinę później.
W następnym tygodniu rodzice otrzymali oficjalny e-mail. Ogłoszono w nim zmiany w szkolnej polityce żywieniowej i zachowaniu personelu.
Pani Sterian nie była już na liście osób zarządzających.
Ale najważniejsze wydarzyło się w domu.