Ojciec adoptowanego dziecka poszedł do szkoły swojej córki

— Pani Sterian — kontynuował, wstając — proszę mi teraz wyjaśnić, jaka „sytuacja dyscyplinarna” usprawiedliwia trzymanie mojej córki stojącej przed wszystkimi, jako zły przykład.

Kobieta wyprostowała plecy.

— Przyniosła jedzenie sprzed szkoły. Regulamin tego zabrania. Powiedziałem jej, żeby się nauczyła zasad.

Andriej delikatnie uniósł torbę termiczną.

— Przyniosłem jedzenie. Jej ojciec. Bo zapomniała paczki. W czym problem?

Dzieci wokół niej nabierały coraz większej odwagi. Szepty stawały się coraz wyraźniejsze.

— To nie pierwszy raz, kiedy Zoe złamała zasady — powiedziała zirytowana kobieta. Musi nauczyć się dyscypliny.

— Dyscypliny nie uczy się przez upokorzenie — powiedział spokojnie Andriej. Uczy się przez szacunek.