Oddałaś mieszkanie bratu? To idź mieszkać do niego, nawet na próg cię
Nie rozumiem twojej matki.
Jego wsparcie było jak balsam na ranę.
Wieczorem przyjechała najlepsza przyjaciółka Swieta.
Przywiozła ulubione wino Rimmy i tort.
Siedziały w kuchni, a Swieta, trzymając ją za rękę, oburzała się głośniej niż sam Wadim.
— Ona zwariowała!
Romuś — złoty chłopiec, a ty — roboczy wół.
Rimka, dobrze zrobiłaś, że jej wszystko wygarnęłaś!
Nie można pozwalać, żeby tak cię traktowano, nawet własnej matce.
Musisz żyć dla siebie!
Rimma słuchała ich i czuła, jak ból ustępuje miejsca słusznej złości.
Tak, mieli rację.
Wszyscy mieli rację.
Zbyt długo była wygodna i bez sprzeciwu.
Dość.