Oddałaś mieszkanie bratu? To idź mieszkać do niego, nawet na próg cię
To ona godzinami siedziała w kolejkach w przychodni, walcząc o wizyty u specjalistów.
To ona w każdą sobotę, odkładając wszystkie swoje sprawy, jechała na drugi koniec miasta z torbami pełnymi zakupów i sprzątała to właśnie mieszkanie, w którym teraz będzie mieszkał jej brat.
Ból, ostry jak lodowy odłamek, przeszył jej pierś i ustąpił miejsca palącej wściekłości.
— Na Romę? — powtórzyła, a jej głos zadźwięczał. — Na Romę, który nawet nie wie, jakie tabletki bierzesz?
Który w zeszłym roku zapomniał o twoich urodzinach?
Jemu?
Za co?!
— Rimma, uspokój się…
— Nie waż się mówić mi „uspokój się”! — wrzasnęła, zrywając się z krzesła. — Całe życie ci oddałam!
Zrezygnowałam z awansu, bo potrzebowałaś pomocy po operacji!
Mój mąż Wadim już zapomniał, jak wyglądają wspólne weekendy, bo „trzeba do mamy”!
A ty… Ty naplułaś mi w duszę!
Krążyła po maleńkiej kuchni, dławiąc się słowami, które rwały się na zewnątrz.
— Myślałam, że to oczywiste!
Że to mieszkanie — jest moje!