Omawiali je.
Jej mąż.
Omawiali je.
Jej mąż.
I jej najlepsza przyjaciółka.
Gorąca fala wstydu i upokorzenia zalała ją.
Przypomniała sobie wszystko.
Troskliwe objęcia Wadima.
Współczujące słowa Swiety.
Ich spojrzenia.
Jak oboje podsycali jej urazę, jak wspierali ją w decyzji odcięcia się od matki.
To nie było współczucie.
To był zimny rachunek.
I wtedy pojęła cały koszmar tego, co się stało.
Przypomniała sobie słowa matki, wypowiedziane w tej przeklętej kuchni.
„Zrobiłam to dla ciebie!”
Coś jeszcze wtedy do niej krzyczała, ale Rimma nie słyszała.
A gdyby usłyszała?
Gdyby się zatrzymała?
Siedziała na podłodze pośrodku salonu, trzymając głowę w dłoniach.
Nie tylko straciła matkę.
Pozwoliła, żeby oszukali ją najbliżsi ludzie, którzy cynicznie wykorzystali jej żal, żeby odciąć ją od jedynej osoby, która być może próbowała ją chronić.
Kiedy Wadim wrócił do domu, zastał ją w tej samej pozycji.
Przed nią, na stoliku, leżał jego drugi telefon.