Wszedł po schodach – i zatrzymał się.
„No, i ty tu skończysz”: wnuk umieścił swojego dziadka w „specjalnym”
— Gdzie on jest?! — rzucił do pielęgniarki.
— Kto?
— Stary!
Mój dziadek!
Gdzie jest?!…
— Jak to nie ma? — krzyknął Igor, gdy recepcjonistka cofnęła się przestraszona. — Dwa dni temu przywiozłem tu dziadka.
Nie mówcie, że zniknął!
Kobieta spojrzała zdezorientowana, potem szybko zadzwoniła po pielęgniarkę.
— Viktor István? — zapytał mężczyzna, przeglądając teczkę. — Tak, miał tu gościa…
Potem odeszli.
Mężczyzna powiedział, że to krewny i przyniósł papiery.
Nie mamy prawa nikogo zatrzymać.
— Co?!
Kto go zabrał?
— Nie wiemy dokładnie.
Ale miał pełnomocnictwo.
Igor zamilkł.
Głowa mu szumiała.
Pełnomocnictwo?
Jak to możliwe?
Przecież tylko on wiedział o wszystkim…
Tylko on…
A może jednak nie?
Tej nocy w domu wpadł w szał.
Przeszukał szuflady, laptopa, nawet stary segregator dziadka.