„No, i ty tu skończysz”: wnuk umieścił swojego dziadka w „specjalnym”

Wściekł się.

Nie chciał procesu, tylko efektów.

I znalazł.

Przez znajomego dowiedział się o „specjalnym” domu opieki.

Małym, półoficjalnym.

Na gotówkę.

Bez pytań.

— Tylko żeby nie było afery — powiedziała administratorka. — U nas spokojnie „spędzają” ostatnie lata.

Igor skinął głową.

To mu pasowało.

Nocą zawiózł tam dziadka.

Starzec ledwo rozumiał, co się dzieje.

Igor nic nie tłumaczył.

Po prostu zostawił go tam.

Pielęgniarka zaprowadziła go ciemnym korytarzem.

Słabe światło.

Zapach leków.

Ciche jęki.

— No, tato — mamrotał Igor, wychodząc. — Teraz możesz odpocząć.

Na ulicy już planował wizytę u notariusza.

Wszystko w porządku.

Dwa dni później wrócił.

Przyniósł papiery.