„No, i ty tu skończysz”: wnuk umieścił swojego dziadka w „specjalnym”
Dopiero przy kolacji, gdy wstał, zatrzymał się na moment, jakby zapomniał, dokąd idzie.
Tak się zaczęło.
Rano do herbaty, wieczorem do mleka kapnął kolejną kroplę.
Stary stawał się coraz bardziej zagubiony.
Mieszał rzeczy, nie pamiętał, co jadł.
Igor czuł się zwycięzcą.
Brak kontroli.
Brak sumienia.
Tylko cichy dziadek, który powoli znikał.
— No, to koniec — wyszeptał Igor, obserwując, jak jego dziadek szuka okularów po pokoju. — Wszystko idzie zgodnie z planem.
Chciał się już śpieszyć.
Załatwić papiery jak najszybciej.
Ale stary już nic nie rozumiał.
Igor postanowił: trzeba go zniknąć.
Tymczasowo.
A może na zawsze – jak się uda.
Najważniejsze, żeby nikt go nie zobaczył.
Zadzwonił do kliniki.
Ale tam go odrzucili.
— Tak można tylko na podstawie wyroku sądu — powiedzieli. — To przymusowe umieszczenie. Z odpowiedzialnością.