— Nie jestem darmową kucharką dla twojej matki! Niech sobie sam ugotuj

Wyłączyłam palnik.

Odwróciłam się.

Twarz miałam rozpaloną.

— Aleksej — mój głos zabrzmiał dziwnie spokojnie.

— Twoja matka chce frytek.

Twoja siostra szuka mojego tuszu w moim szlafroku.

Są głodne.

Proszę, przygotuj im kolację sam.

W kuchni zapadła cisza.

Nawet czajnik przestał syczeć.

Aleksej patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami, nie rozumiejąc.

— Co ci się stało?

Ja wróciłem z pracy, jestem zmęczony…

— A ja nie wróciłam z pracy? — spokój pękł, głos zadźwięczał.

— Ja też jestem zmęczona.

Zmęczona byciem darmową kucharką, kelnerką i dostawcą kosmetyków dla twojej rodziny.

Trzy miesiące, Lesza!

Lidia Pietrowna prychnęła.