Minęło zaledwie 12 minut odkąd wyszłam z Urzędu Stanu Cywilnego będąc rozwiedzioną

– Właśnie takiej cię chcę.

W kolejnych tygodniach rozsyłałam CV wszędzie. Chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne. Odmawiano mi. Odmawiano mi po raz kolejny.

Ale za każdym razem chodziłam w granatowej sukience.

W pewien czwartek zadzwonili do mnie.

Mała, rumuńska firma. Przyzwoite zarobki. Prości ludzie. Zapytali mnie wprost:

– Dlaczego odeszłaś z poprzedniej pracy?

Powiedziałam prawdę.

– Bo moje życie się zmieniło i nie chcę już żyć na pół gwizdka.

Dyrektor, mężczyzna po pięćdziesiątce, spojrzał na mnie i powiedział:

– Wtedy będziesz tu w pełni sprawny.

Wyszłam z podpisaną umową.

Tego samego wieczoru poszłam do domu i zaczęłam kończyć remont. Nie miałam pieniędzy na drogich fachowców. Zadzwoniłam do sąsiada, dałam 800 lei i pomalowaliśmy razem. Zawiesiłam żyrandol z powrotem. Kolejny. Prosty, ale mój.

Kiedy skończyłam, usiadłam na podłodze, na środku pokoju.

Już nie było pusto.