Po pierwsze: idę do banku i zrywam z nim wszelkie finansowe powiązania.
Po drugie: szukam innej pracy.
Po trzecie: robię coś dla siebie. Cokolwiek.
Zamknęłam notes i spojrzałam na wielką stertę pieniędzy. Położyłam wszystkie banknoty jeden na drugim, wygładziłam je dłonią i związałam gumką recepturką. Były moje. Połowa moja. Moja prawa.
To nie była fortuna. Ale to nawet nie było mało.