Minęło zaledwie 12 minut odkąd wyszłam z Urzędu Stanu Cywilnego będąc rozwiedzioną

Po pierwsze: idę do banku i zrywam z nim wszelkie finansowe powiązania.

Po drugie: szukam innej pracy.

Po trzecie: robię coś dla siebie. Cokolwiek.

Zamknęłam notes i spojrzałam na wielką stertę pieniędzy. Położyłam wszystkie banknoty jeden na drugim, wygładziłam je dłonią i związałam gumką recepturką. Były moje. Połowa moja. Moja prawa.

To nie była fortuna. Ale to nawet nie było mało.