Minęło zaledwie 12 minut odkąd wyszłam z Urzędu Stanu Cywilnego będąc rozwiedzioną

Poszłam prosto do sklepu. Nie drogiego. Zwykłego sklepu, w centrum. Przeszłam między półkami i wybrałam prostą, granatową sukienkę. Przymierzyłam ją i spojrzałam w lustro.

Nie widziałam już zmęczonej kobiety.

Widziałam wolną kobietę.

Zapłaciłam bez drżenia. 420 lei. Pierwszy raz wydałam pieniądze na siebie bez poczucia winy.

Potem zadzwoniłam do taty.

– Tato…

– Tak, dziewczyno?

– Kupiłam sobie coś innego do ubrania.

Zamilkła na chwilę, a potem się roześmiała.