Nikt nigdy wcześniej się nim tak nie opiekował. Nie dla pieniędzy. Nie dla wizerunku. Po prostu… ze zdrowego rozsądku.
Samochód jechał jeszcze przez kilka minut w ciszy.
W pewnym momencie pan Malhotra „obudził się”, udając, że leży zaspany.
„Dobrze spałem” – powiedział cicho.
Rareş był trochę przestraszony i szybko wrócił na swoje miejsce.
„Przepraszam, jeśli narobiłem hałasu” – mruknął chłopiec.
Pan Malhotra spojrzał na niego uważnie. Nie widział już biednego dziecka. Widział czystą duszę.
„Jak masz na imię?” – zapytał.
„Rareş” – odpowiedział chłopiec cichym głosem.
„Czy wiesz, co przed chwilą zrobiłeś?” – kontynuował mężczyzna.
Rareş pokręcił głową, przecząco.