Miliarder udawał, że śpi, żeby przetestować syna swojego kierowcy

Trzymał go w dłoniach przez kilka sekund, jakby był czymś kruchym. Nie otwierał go. Nie zaglądał do środka. Ścisnął go tylko delikatnie, po czym ostrożnie wstał, żeby nie narobić hałasu.

Podszedł do pana Malhotry i pochylił się.

„Nene…” wyszeptał nieśmiało.

Miliarder się nie poruszył. Oddychał regularnie, jak człowiek pogrążony w głębokim śnie.

Rareş zawahał się. Wyszeptał jeszcze raz, nieco głośniej.

„Nene, coś ci wypadło”.