Jordan Ellis incognito: Jak właściciel Ellis Eats przywrócił życzliwość w swoim dinerze

Gdy matka i syn skończyli, podszedł: — Mam nadzieję, że smakowało. Zaraz wrócę.

Przy ladzie wyjął błyszczący identyfikator — jeden z tych, które w firmie posiada niewielu.

— Jestem Jordan Ellis — powiedział spokojnie, ale stanowczo. — Właściciel Ellis Eats.

Kolor spłynął z twarzy Denise. Młodsza dziewczyna powoli odłożyła telefon.

— Chciałem zobaczyć lokal oczami klienta. To, co znalazłem, to nie dom, który zbudowałem. — Wskazał na matkę i dziecko. — Serwujemy jedzenie, tak. Ale serwujemy też życzliwość. Gdy jej brak, już przegraliśmy.

Chwila ciszy.

— Nie przyszedłem, żeby kogokolwiek zwalniać — kontynuował. — Ale od dziś zmiana. Od jutra obowiązkowe szkolenie. Troska o klienta nie jest dodatkiem, to serce zawodu. Jeśli nie umiemy traktować ludzi z szacunkiem, nie ma sensu stać za ladą.