Dyrektor generalny zobaczył siniaki u pani sprzątaczki… i to, co zrob

Claire przełknęła ślinę.

Nie odpowiedziała.

On podniósł głos, na tyle, by wszyscy go usłyszeli.

—A dlaczego nikt inny nie zapytał? —wycedził lodowatym tonem—. Wszyscy mijali cię dziś rano.

Czy nikomu nie przyszło do głowy, że potrzebujesz pomocy?

Wokół pracownicy udawali, że sprawdzają telefony.

Nikt nic nie mówił.

Wtedy Richard zwrócił się ponownie do Claire.

—Chodź ze mną —polecił, bez surowości, ale bez miejsca na dyskusję.

—Nie mogę, proszę pana.

Muszę skończyć swoją zmianę…

—Chodź —powtórzył stanowczo—. Teraz.

I, nie wiedząc jak, Claire znalazła się w prywatnej windzie w drodze na ostatnie piętro, gdzie znajdowało się najbardziej przerażające biuro w budynku: szefa.

To był pierwszy raz, gdy wchodziła powyżej trzeciego piętra.

Miejsce było ogromne.