Szklane ściany wieżowca błyszczały w porannym słońcu, jakby kryły tajemnice za swoim blaskiem.
Była 8:00 rano, a pracownicy wchodzili pośpiesznie, wielu w drogich garniturach, z kawą w ręku i słuchawkami na uszach, gotowi na kolejny dzień pełen spotkań, maili i korporacyjnego stresu.

Nikt nie zwracał uwagi na kobietę, która, pochylona, przesuwała mopem w pobliżu wind.
To była Claire.
Miała na sobie wyblakły, niebieski uniform sprzątaczki.
Jej brązowe włosy związane były w prosty kok.