— Raluca, pozwól, że przedstawię ci ciocię Marianę, moją sąsiadkę z drugiego piętra — powiedziała Florica. — Zabrałam ją ze sobą, bo ciągle tu przychodziłam.
Oczywiście. Nigdy nie przychodziła sama.
— Zachwycona — mruknęłam, choć wcale nie byłam.
Ciocia Mariana podeszła do zlewu i pokręciła głową.
— Mamo, mamo… gdyby mój mąż coś takiego zobaczył…
— Mihai! — krzyknęła Florica w stronę sypialni. Wstawaj, mamo, nie jesteś w hotelu!
Z sypialni nic nie było słychać.
Potem Florica zwróciła się do mnie.