Z ulgi.
W kolejnych miesiącach „La Salcâm” się zmieniała.
Nie tylko menu.
Atmosfera.
Śmiech zastąpił szepty.
Napiwki wzrosły.
Klienci odczuli różnicę.
I pewnego wieczoru, gdy restauracja była pełna, a w tle dyskretnie grała muzyka na żywo, Andreea podeszła do Iuliana.
— Pamiętasz ten liścik?
Uśmiechnął się.
— Jak mogłem o nim zapomnieć?
— Myślałem, że daję go jakiemuś przypadkowemu klientowi.
— A ja myślałem, że idę tylko sprawdzić jakieś liczby.
Spojrzeli na siebie przez kilka sekund.
Czasami mała notatka może uratować życie.
A czasami prawdziwym zyskiem firmy nie są pieniądze.
Ale ludzie, którzy już nie żyją w strachu.