Nie było obsługi hotelowej.
Dwa dowody osobiste. Gruba teczka. Spokojny głos oznajmił mu, że musi im towarzyszyć.
Irina zamarła.
Andriej po raz pierwszy poczuł prawdziwy strach.
Następnego dnia Elena odwiozła dzieci do dziadków. Potem wróciła do pustego biura. Zdjęła ze ściany ostatni obraz i zgasiła światło.
Nie czuła radości. Czuła spokój.
Andriej natomiast siedział na metalowym krześle, telefon mu nie działał, nie miał dostępu do pieniędzy, paszportu, domu. Jego kochanka zniknęła. Przyjaciele nie odbierali.
Wszystko, co zbudował, zawaliło się w niecałe 24 godziny.
Kiedy zdał sobie sprawę, że wszystko to zostało zaaranżowane przez kobietę, którą uważał za słabą, wybuchnął płaczem.
Elena tego wieczoru zapaliła świeczkę.
Nie dla niego.
Dla niej.
Dla życia, które miał odbudować, tym razem na solidnym fundamencie.