Uratowałam wronę – znalazłam ją ranną. Ale to, co przyniosła miesiąc
A pewnego ranka – zupełnie niespodziewanie – stanęła przy drzwiach. W dziobie coś miała.
Mały, czarny pierścień. Nie wiem, skąd go wzięła.
Ale gdy go położyła u mych stóp i spojrzała na mnie, to już nie był ptak przede mną.
To było… coś więcej. Coś, co mnie widziało. Coś, co rozumiało.
Nie wiem, co oznaczał ten pierścień. Ale od tamtej pory stoi na mojej półce. A Araakx?
Pewnego dnia odleciała. Ale czasem… czasem wciąż czuję, że gdzieś mnie obserwuje.
A czasem, gdy jest wystarczająco cicho, słyszę ten dziwny, zachrypnięty krzyk z nieba.
I wiem, że to ona. Bo są rzeczy, których nie da się wypowiedzieć na głos. Można je tylko poczuć.